Middle of summer

Już jakiś czas nie robiłam żadnych zdjęć aparatem, nie licząc biżuterii czy innych mniej ważnych rzeczy. Początek wakacji miałam okazję spędzić w Olsztynie na praktykach studenckich. Ale że tam czas płynie wolniej niż w Warszawie, to udało mi się zrobić kilka "działkowych" zdjęć któregoś dnia.
Aparat nie był mój, mimo to, cieszę się, że cokolwiek udało mi się sfotografować. Korzystając z czasu wolnego przed pracą, postanowiłam kilka z nich tutaj opublikować.

Jak tam Wasze wakacje? :)






Trzymajcie się,
F.

Słońce i Księżyc

Oto kolejna biżuteria ze sklepu Born Pretty Store. Tym razem trzy pierścionki, wisiorek i kolczyki. Dwa z pierścionków są posrebrzane, co mnie bardzo cieszy, bo oznacza to ich większą trwałość. Kolczyki dość nietypowe i przede wszystkim duże, ale przy tym ładne i zwracające uwagę. Z wisiorkiem nie chciałam przesadzić, wybrałam więc prosty i skromny. Z pierścionków najbardziej do gustu przypadł mi ten w kształcie korony, nie zaczepia o ubrania (jest płaski). Ponadto można go uregulować, co jest przydatne, gdy chcę ubrać go na inny palec. :) Czy coś z tych rzeczy spodobało się Wam?
Kod zniżkowy na wszystko ze sklepu BPS na -10%: TYT10 
- 10% off code










Wiosna z Zalando

Jest mi bardzo miło, że po raz kolejny wybrano mnie jako jednego z ambasadorów projektu Zalando organizowanego przez Trnd. Moim zadaniem jest zbadanie opinii o sklepie na podstawie doświadczeń innych, jak i własnych. W tym celu otrzymałam bon na zakupy i kody rabatowe -20% do oddania znajomym.

Udało mi się już dokonać zamówienie, jednak jestem zmuszona zwrócić jedną rzecz z powodu uszkodzenia. Było ono trudne do zauważenia, ale wolę nie ryzykować i zwrócić rzecz. Jest to darmowe i masz na to 100 dni (nie możesz oderwać metki). Na swoim koncie na stronie Zalando znajdujesz rubrykę ze zwrotami, opisujesz defekt i wybierasz dzień dostępności - kiedy kurier ma przyjechać do Ciebie i zabrać paczkę. Ale o tym później, kiedy już do mnie przyjedzie i z własnego doświadczenia będę mogła opisać cały proces zwrotów.

Co do robienia zakupów na Zalando - jest to dość szybkie. Przede wszystkim należy wpisać adres dostawy (jeśli wcześniej nie było go zapisanego w profilu) i wybrać opcję płatności (w moim przypadku karta podarunkowa). Zajęło mi to dosłownie chwilę.

Długo przeglądałam stronę sklepu, nie mogłam się zdecydować. Postanowiłam zakupić spódnicę i bluzkę, stworzyć z tego komplet. Z wcześniej wspomnianego powodu, zostaje u mnie tylko bluzka, ale już wkrótce złożę nowe zamówienie. :)




Jakie jest Wasze zdanie na temat Zalando? Czy kiedykolwiek już coś tam kupiliście? A może są tu jacyś inni ambasadorzy? :)

Ciąg dalszy nastąpi!

Crepe Cafe

Sesja za mną, czas na trochę wolnego!
W sobotę miałam okazję wybrać się z koleżanką do jednej z warszawskich naleśnikarni - Crepe Cafe.
Znajduje się ona w pobliżu stacji metra Centrum Nauki Kopernik. Mimo, że znałam adres, ciężko było zobaczyć wejście do naleśnikarni, jest ona zasłonięta przez budkę z kwiatami. Wnętrze kawiarni wypełnione jest bielą, nie licząc kolorowych poduszek i czegoś w rodzaju witrażu obok naszego stolika.
Jeśli chodzi o najważniejsze, czyli naleśniki, to smakowały dobrze. Może nie były tak wykwintne jak te z Manekina, osobiście lubię jak naleśniki są trochę bardziej podsmażone, ale ci, którzy lubią słodkości, na pewno nie wyjdą stąd niezadowoleni. Nasz wybór padł na naleśnika czarno-białego: biała i czarna czekolada, herbatniki oraz herbatę masala chai z cynamonem i innymi przyprawami (pyszna!).
W menu nie było zbyt wiele do wyboru, jeśli chodzi o naleśniki na słodko. Na plus niskie ceny.
Na pewno kiedyś tam wrócę. :)



Przy okazji zdjęcie warszawskiej syrenki, umiejscowionej koło metra.

Chokery

To znowu ja :)
Bardzo mroźne dni umiliła mi paczka od Born Pretty Store i jednocześnie zmusiła mnie do zaprzestania myślenia wyłącznie o notatkach i zaliczeniach na uczelni (sesja się zbliża!). Niestety brak fotogeniczności (a przynajmniej w ostatnim czasie) spowodował, że musiałam zrobić wiele zdjęć (dlaczego w lustrze wyglądam inaczej niż w aparacie?!). Ale czego nie robi się dla bloga...
Jak byłam mała, to naszyjniki zwane chokerami (przez niektórych obrożami :D) były w modzie i nosiło je prawie każde dziecko. Dzisiaj przedstawiam je w trochę innej odsłonie: dwa czarne i jedno z kotem. Poza chokerami jest jeszcze posrebrzany pierścionek, dostępny również w wersji pozłacanej.
Wszystkim, którzy coś zaliczają życzę powodzenia! Mam nadzieję, że wkrótce odezwę się z dobrymi wieściami. Coś słyszałam, że wiosną premiera serialu, w którym gdzieś tam mignęłam. :-)





 klik




Rabat na 10% na wszystkie rzeczy ze sklepu / -10% off code for all things on BPS: TYT10

F.

Let it snow

Grudzień za pasem, a ja dopiero piszę nowy post. Mam nadzieję, że się zmobilizuję i następny będzie szybciej. Za oknem śnieg, zbliżają się święta... Nie mogę doczekać się wolnego, choć nie będzie go tak dużo jak w tamtym roku, jednak nawet kilka spokojnych dni się przyda. :)
Początkowo miałam zamiar zrobić coś w rodzaju postu kulinarnego. Wykorzystałam przepis Anny Lewandowskiej, z którą kiedyś miałam okazję odbyć trening - dokładnie 3 lata temu (przeczytaj POST), jednak nie przewidziałam, że jeden ze składników wywoła u mnie reakcję alergiczną. Był to miód, czego nigdy bym się nie spodziewała. Mimo to, nie poddam się i może wkrótce przygotuję coś bez tej substancji. :)





Biżuteria pochodzi ze sklepu Born Pretty Store. Oto kod na zniżkę -10% na wszystkie produkty / -10% off code for all: TYT10


Trzymajcie się,
F.

Ben Alexandra La Rossa



Tytuł: Aleksandra
Wydawnictwo: MG
Autor: Osyp Nazaruk

"Aleksandra" to kolejna powieść historyczna, która nie uszła mojej uwadze. Opowiada o Aleksandrze Lisowskiej porwanej z terenów należących ówcześnie do Polski, która wkrótce potem trafia do pałacu sułtana Sulejmana i staje się sułtanką Hurrem. Autor skupił się najbardziej na przeżyciach wewnętrznych Aleksandry, jej dylematach związanych z wiarą i słusznością postępowania. Ciekawy był opis samego porwania z rodzinnego Rohatynia i drogi prowadzącej do Konstantynopola. Mam mieszane uczucia co do zakończenia, spodziewałam się raczej ujęcia przez Nazaruka całego życia Hurrem. Niestety, wiele faktów historycznych autor pozmieniał - na przykład kolejność przyjścia na świat dzieci Sulejmana i Hurrem. Podobały mi się natomiast ciekawostki podane w przypisach, na pewno mogło to przybliżyć choć odrobinę realia historyczne tamtych czasów. Co ważne, książka została napisana z ukraińskiej perspektywy - tzn. pojawiają się wtrącenia o ziemiach ukraińskich na terenie dzisiejszej Polski i o władcach Rusi.
Mimo wszystko, polecam przeczytać tą książkę, bo jest inna od pozostałych powieści napisanych o Aleksandrze.

Ocena: 7/10

Fallenna. Obsługiwane przez usługę Blogger.